Przygotowania do nowego sezonu ruszyły pełną parą! – podsumowanie grudnia 2017

Jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Żeby tylko ścięgno Achillesa w prawej nodze przestało mnie boleć i będzie wręcz cudownie. Ogromnie się cieszę, że w końcu rozpocząłem okres przygotowań do kolejnego biegowego sezonu!

Z tygodnia na tydzień zwiększam kilometraż. Chociaż nie przełknąłem jeszcze pięćdziesiątki tygodniowo jak co poniektórzy pięćdziesiątkę co piątek na rozpęd, to nieśmiało zaczynam z nią romansować. Szczerze powiedziawszy, nie pamiętam nawet, kiedy ostatni raz w ciągu tygodnia pokonałem więcej niż czterdziecści kilka kilometrów.

Biega mi się świetnie. Chociaż mam wrażenie, że robię to zbyt intensywnie. Ale noga sama podaje! Prawie jak Zinedine Zidane z czasów jego fantastycznej gry w Realu Madryt. Tak, wiem, czasem lepiej się wyhamować i nie dotrenować, co by nie zrobić sobie krzywdy, jednak nie chcę. Ani wyhamować, ani robić sobie krzywdy 😀

20171216_113033_Richtone(HDR)
Niby zima, niby jesień, niby nie wiadomo co

Do tej drugiej jest całkiem blisko. Ścięgno Achillesa w prawej stopie zaczęło mnie pobolewać. Mniej więcej dwa lata temu zbierał mi się w nim płyn. Skończyło się na wizycie u fizjoterapeuty i kilku zabiegach falą uderzeniową. Coś a la kame hame ha, tylko efekty są mniej destrukcyjne i krew się nie leje. Obecnie mnie boli, mam wrażenie, że również zbiera się przy nim coś, co uciska na samo ścięgno. No cóż, zobaczymy 😉 Dziwne jest to, że zaczęło dawać o sobie znać po zwykłym treningu typu rozbieganie + przebieżki. Nie kumam jak niema ropucha.

Na sam koniec zostawiam najbardziej przyjemną kwestię: motywację. Nie wiem, naprawdę nie wiem, a chciałbym bardzo posiąść tę tajemną wiedzę niczym Rzymianie przepis na eliksir Panoramiksa, skąd we mnie tyle zapału zarówno do treningów biegowych, jak i do tych ogólnorozwojowych. Wracam z pracy i po prostu je wykonuję. Nawet się nie zastanawiam nad tym zbytnio, działam (póki co) jak automat. Ba, te wszystkie treningi sprawiają mi niesamowitą radość!

grudzien2017
Grudzień 2017 przed Wami bez tajemnic

Chciałbym się dowiedzieć, skąd czerpię ten zapał, bynajmniej niesłomiany. Dlaczego? Kiedy będę miał kryzys motywacyjny, mógłbym użyć powodu, który obecnie mnie nakręca. No ale dobra tam, nie wybrzydzam. Tak jak jest obecnie, też jest fajnie 🙂

Plany na styczeń 2018:

  • 21 stycznia start w Biegu Chomiczówki i złamanie 59 minut na 15 km (w poprzednim roku było 59:16)
  • zwiększanie kilometrażu tygodniowego i w końcu przebiegnięcie 50km w ciągu 7 dni
  • jeden trening siły biegowej tygodniowo

Grudzień 2017 w liczbach:

  • przebiegnięte kilometry: 170
  • przebiegnięty czas: 14h23min
  • przećwiczony czas: 2h54min

5 Replies to “Przygotowania do nowego sezonu ruszyły pełną parą! – podsumowanie grudnia 2017”

  1. Powodzenia w styczniu i kolejnych miesiącach 😉

    1. Dzięki! I wzajemnie 🙂

  2. Może ten zapał właśnie stąd, że się „nie zastanawiasz zbytnio”? Mniej myślisz, lepiej śpisz, a w Twoim przypadku może być „mniej myślisz, więcej trenujesz” 😀

    1. Może 🙂 Zauważyłem ostatnio ciekawą rzecz na porannym treningu. Wstawałem zaspany, rozgrzewkę robiłem zaspany, z chaty wychodziłem zaspany. A jak puściłem muzę i wcisnąłem „start” na zegarku, od razu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, organizm przestawił się w tryb treningowy i się pobudził momentalnie.

      1. „Muzyka to mój Red Bull, dodaje mi skrzydeł” ~ Gedz

Dodaj komentarz