W oczekiwaniu na starty – podsumowanie lutego 2018

No niech w końcu ruszy wiosenny okres startowy! Ileż można biegać treningowo…

Szanuję ludzi, którzy wychodzą kilka razy w tygodniu żwawiej poprzebierać szkitkami, a nie mają ochoty sprawdzić swoich umiejętności podczas zawodów. We mnie jednak tkwi ogień rywalizacji, nie tyle co z innymi zawodnikami, lecz z samym sobą. Tu dokręcić, tam wyśrubować, aby jeszcze dalej przesunąć granicę swoich możliwości.

Miesiąc temu pisałem: „Plany na luty są proste: biegać więcej i szybciej, a także prowadzić się w miarę dobrze”. Cieszę się, że je wykonałem, ponieważ to powinno zaprocentować na zbliżających się zawodach. Najtrudniej było o ostatnią z wymienionych czynności. Rozumiecie, a to impreza z ludźmi z nowej pracy, a to spotkanko z ekipą ze starej tyrki. Czasem trzeba mieć jakąś odskocznię 😉

luty
Całkiem całkiem ten luty

Cztery minione tygodnie przepracowałem solidnie. Przyznaję, że w pewnych momentach odpuszczałem, bo ołowiane nogi nie podawały bezproblemowo. Kilka treningów chciałem zakończyć z powodu zmęczenia niedługo po rozpoczęciu. Jednakże nie zrezygnowałem i wykonałem je zgodnie z rozpiską. Zacisnąłem zęby jak pies na kości i dokręciłem do końca. Psychika podbudowana.

Głowę wzmocnił również bieg z narastającą prędkością na ośnieżonej nawierzchni. Jeżeli w miarę trzymałem się ustalonych temp na nie do końca stabilnym gruncie przy minus 10-15 stopniach, to na suchym asfalcie i w cieplejszej temperaturze powinno być jeszcze lepiej! Oczywiście, nie polecam nikomu szybkiego biegania po śniegu, bo łatwo o kontuzję. Sam minąłem się z nią o włos, ponieważ sunąc rozpędzony po chodniku stanąłem na kamień/zmrożoną bryłę śniegu. Mogłem w debilny sposób skręcić kostkę. Na szczęście skończyło się tylko na strachu i koślawym postawieniu stopy. Jak widzicie, lubię kłócić się z pojęciami takimi jak „bezpieczeństwo” czy też „rozsądek” 😉

20180217_123009_Richtone(HDR)
Siekierki, dym i dość popularna weekendowa ścieżka biegowa

W marcu planuję wystartować w dwóch biegach. Pierwszy z nich odbędzie się już w najbliższą niedzielę. Mowa o Biegu Tropem Wilczym w Warszawie. Wybrałem nietypowy dystans: 1963m. Mogłem 5km, mogłem 10km, ale zdecydowałem się na niecałe 2km. Sprawdzę swoją szybkość.

Drugi ze startów mam zaplanowany na 25 marca. Pobiegnę wtedy w 13. Półmaratonie Warszawskim. Tym razem jednak w normalnym stroju, w przeciwieństwie do tego, co zrobiłem rok temu (dla ciekawskich: KLIK!).

Luty 2018 w liczbach:

  • przebiegnięte kilometry: 246
  • przebiegnięty czas: 19h47min
  • przećwiczony czas: 4h22min

A Wam jak minął luty? Jakie macie plany na marzec? 🙂

Dodaj komentarz