Wreszcie, nareszcie, w końcu – podsumowanie lipca 2016

Wreszcie zaczynam w miarę normalnie biegać. Nareszcie (prawie) nic mnie nie boli. W końcu czuję się świetnie.

Na razie swój trening opieram o biegi w pierwszym zakresie. Nie chcę, jeszcze, przeciążać organizmu. Niech się spokojnie budzi z biegowego letargu. Tempo tychże treningów waha się pomiędzy 4:50 a 5:15 na kilometr.

W poprzednią sobotę pykło 10km do południa. Jak ja się cieszyłem z tego 😀

podsumowanielipca2016
Za dużo tych treningów biegowych nie było, ale i tak więcej niż w poprzednim miesiącu 😉

Czuję głód porządnego biegania. Mam ochotę rzygać treningami, tak jak to miałem w poprzednim roku podczas przygotowań do listopadowego Biegu Niepodległości w Warszawie oraz podczas przygotowań do tegorocznego kwietniowego Orlen Warsaw Marathonu.

Już niedługo zacznę wplatać biegi w tempie progowym, interwały oraz rytmy. Będzie mniej monotonii, będzie więcej potu, krwi i łez, satysfakcji. Już nie mogę się doczekać. WYJDĘ ZE STREFY KOMFORTU.

A. No i Multisport wyrobiony. Ave korpo. Basen zostanie włączony do treningów 🙂

 

Dodaj komentarz