Kolejny krok do życiówki na dychę – podsumowanie września 2016

Yeeeaaah! Nogi zapodają tak, że sprawnie pokonałem pierwszy (i jedyny) sprawdzian na drodze do złamania ubiegłorocznego 38:44 na 10km.

W minioną niedzielę pobiegłem 17:45 na 5km podczas Biegu na Piątkę w Warszawie. Jestem bardzo usatysfakcjonowany z tego wyniku. Życiówka poprawiona o 59 sekund. Kto jeszcze nie czytał i chce zapoznać się z tym, jak wyglądał mój występ 25 września, odsyłam go do relacji.

Ten bieg pokazał, w jakim obecnie miejscu się znajduję. Jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. Nie, nie boje się, że zapeszę, bo przesądny nie jestem. Wierzę w solidną pracę na treningach i dyspozycję danego dnia, zamiast oddać się we władanie czarnym kotom, zasuszonym różom i wrzosom. Jakie znaczenie mają wyżej wymienione rzeczy w moim bieganiu? Czy rzeczywiście gruby czarny kot przebiegający drogę lub urok rzucony przez kobietę w ciąży rozpieprzy totalnie moją formę szlifowaną przez kilkanaście tygodni? 😉

Chociaż nie ukrywam, mam swoje przedstartowe i startowe rytuały (np. na playliście podczas zawodów ZAWSZE pierwszy leci kawałek The Prodigy „Invaders Must Die”).

wrzesien2016.PNG
142 kilometry we wrześniu. Przerwa na początku miesiąca spowodowana urlopem 😉

Wrzesień 2016 był dobrze przepracowany. Nawet polubiłem 400-metrowe rytmy! Nie wykańczają mnie tak, jak w ubiegłym sezonie. Do treningów włączyłem bieganie interwałów oraz odcinki w tempie progowym. Te drugie są moim ulubionym środkiem treningowym, ponieważ są lekkie, łatwe i przyjemne. Tempo dość komfortowe (około 4:00/km, choć staram się szybciej), po kilku powtórzeniach odczuwam lekkie zmęczenie. Coś na kształt osłabienia tuż po umyciu okien. Człowiek wtedy nie jest w pełni sił, ale zadowolenie z dobrze wykonanej pracy wylewa się uszami.

W najbliższym miesiącu głównymi jednostkami treningowymi będą te wymienione w powyższym akapicie. Rok temu pozwoliły mi one na złamanie 40 minut na dychę. Teraz biegam na nieco wyższych intensywnościach, więc życiówka na poziomie 38:44 powinna 11 listopada przejść do historii 🙂

A wam jak upłynął ostatni miesiąc? Zrobiliście życiówki na poszczególnych dystansach? Jakie plany na jesień?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.