Jak dużo tyjemy w Święta i jak temu zapobiec?

Na śniadanie tradycyjny żurek, może trochę ciasta. Rozpusta zacznie się dopiero w porze obiadowej, kiedy zaczniemy na bogato odwiedzać naszych bliskich. W Święta Wielkanocne jemy mniej niż podczas Bożego Narodzenia, jednakże to i tak jest więcej niż w przypadku zwykłych dni. Jak dużo jesteśmy w stanie przytyć podczas Świąt? Jak temu zapobiec? Czy nabieranie dodatkowych kilogramów w Święta to mit?

Przyrost wagi rzadko jest długotrwałym procesem, częściej objawia się nagłymi skokami. Amerykanie największą część dodatkowych kilogramów zyskują podczas okresu od Święta Dziękczynienia (czwarty czwartek listopada) do końca Świąt Bożego Narodzenia (Roberts i Mayer, 2000). Jaka to konkretna liczba w przypadku tej nacji?

Pół kilograma – tyle średnio przybierają mieszkańcy Stanów Zjednoczonych („New England Journal of Medicine”, Yanovski i in., 2000). 500 gram to nie jest tragedia, lecz ten ciężar jest magazynowany na stałe. Dobrze, że nie obchodzimy Święta Dziękczynienia 😉

Inne badanie, również amerykańskich naukowców (konkretnego źródła nie posiadam, badanie, bez źródła, zostało wspomniane w Magazynie Bieganie, nr 10/2013 (76)), udowodniło, że osoby grubsze tyją więcej niż osoby szczupłe. Dlaczego?

Składają się na to brak aktywności fizycznej osób z nadwagą oraz uwarunkowania genetyczne. Ciekawym argumentem jest również większa ilość spalanych kalorii u osób uprawiających sport, spowodowana bardziej rozbudowaną masą mięśniową, która sama w sobie zużywa więcej energii niż tkanka tłuszczowa.

Ale spokojnie, nie mamy co panikować, nawet jeśli już w te kilka dni zyskamy parę nadprogramowych kilogramów. Aleksandra Bykowska w Magazynie Bieganie (10/2017 (76)) pisze:

Najważniejsza i prawdopodobnie najtrudniejsza [zasada] do zrealizowania to ta, by świętowanie trwało przez krótki czas, a po nim nastąpił szybki powrót do zdrowego stylu życia. Okres dwóch, maksymalnie trzech dni nawet obfitego jedzenia nie spowoduje nagłego przytycia, jednakże już w kolejnym dniu powinniśmy odstawić lub mocno ograniczyć słodycze i tłuste jedzenie oraz unormować godziny posiłków.

W jaki sposób zaradzić obżarstwu?

Przez Święta wchłoniesz tyle samo kalorii, co podczas zwykłego dnia? Hehe, dobry żarcik 😉 Umówmy się, to raczej niemożliwe. Trudno się oprzeć wszystkim daniom, które znajdują się na stole. Dlatego też najlepiej jest nakładać sobie małe porcje. Dzięki temu skosztujemy wszystkiego po trochu. I zalecam nie słuchać się cioć i babć, które mówią „A WINCYJ NAŁÓŻ CO TO DLA TAKIEGO CHŁOPA JAK ON” 😀

Na dodatek, jak to staropolska tradycja nakazuje, podczas rodzinnych spotkań w okresie świątecznym na stołach nie brakuje alkoholu. A jak jest i alkohol, to musi być zagrycha. Najlepiej tłusta i kaloryczna. Alkohol sam w sobie jest siedliskiem pustych kalorii, jeżeli dodać do tego każdą przekaskę, którą zjemy tylko w trakcie picia, to wyjdzie nam, że lekką ręką pochłonęliśmy 500-800kcal. Jeden 50ml kieliszek wódki zawiera 110kcal, lampka (120ml) czerwonego wina wytrwanego to 80kcal, a czerwonego słodkiego 115kcal. Białe wino ma podobne wartości. Jaki z tego wniosek? Pić z głową. Trudne, ale do zrobienia.

Nie można też zapominać o ruchu! I nie mam na myśli treningów, tylko zwykłe spacery z rodziną. Nie trzeba cały czas siedzieć przy stole. Godzinna przechadzka w parku na świeżym powietrzu jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiła.

Zatem, jak już się najesz (mądrze!) i chwilkę odpoczniesz, weź chłopaka/dziewczynę/męża/żonę/kogokolwiek/nikogo za rękę, wyjdź z domu na spacer i delektuj się wszystkim wokół! 🙂

Bibliografia:

  1. Aleksandra Bykowska „Tyjemy w Święta: fakt czy fikcja?”, Magazyn Bieganie, nr 10/2013 (76);
  2. Matt Fitzgerald „Waga startowa”, s. 85-88, wydawnictwo Inne Spacery, 2012.

2 Replies to “Jak dużo tyjemy w Święta i jak temu zapobiec?”

  1. Mój sposób jest efektem rozrzucenia rodziny. Dzięki temu całe święta jestem kierowcą z licznikiem co najmniej 200-300 km dziennie. A to wymusza abstynencję i pilnowanie, aby żołądek nie był przepracowany, bo prowadzenie auta z przepracowanym żołądkiem nie jest rozsądne…

    1. To jest właśnie ten dylemat: prowadzić i bawić się mniej obficie, czy nie prowadzić i zaszaleć 😉

Dodaj komentarz