Basen pełen łez

Wczoraj media obiegła informacja o łzach Juliji Jefimowej. Rosjanka zdobyła srebry medal w pływaniu na 100 metrów stylem klasycznym. Podczas wręczenia medalów zalała się łzami. Nie chodzi o to, że nie była zadowolona z rezultatu (jak McKayla Maroney cztery lata temu).

Nie były to łzy wzruszenia i szczęścia.

Ubolewała nad tym, że ją wygwizdano z powodu jej ciemnej przeszłości. Podczas rozmowy z dziennikarzami żaliła się, że nie pamięta, kiedy ostatni raz dobrze spała, że ostatnie trzy tygodnie były straszne, że jest smutna, że chciała zdobyć złoto, blablabla.

Jefimowa została przyłapana na dopingu. Dwukrotnie. Jak podaje Sport.pl, Światowa Federacja Pływacka ją zdyskwalifikowała, lecz mimo to, pojawiła się w Rio. MKOl wyraził zgodę na jej start po tym, jak Rosjanka argumentowała, że nie powinna być dwa razy karana za to samo przewinienie.

Kurwa, serio? Rosyjska pływaczka stosowała doping, którego efekty mogą nadal się utrzymywać w organizmie i mamy się z nią jednoczyć w bólu? Naprawdę ma czelność tego chcieć?

W tym roku w Rio startuje Justin Gatlin. W sprincie nie ma szans z Usainem Boltem, który biegnąc tyłem zgarnąłby złoto. Ale może sprzątnąć sprzed nosa srebrny lub brązowy medal czystemu (miejmy nadzieję) zawodnikowi. Odbył karę, przez cztery lata nie startował. Niestety, jak już wspomniałem, niektóre badania potwierdzają, że efekty dopingu mogą utrzymywać się dłuuugo po fazie dyskwalifikacji.

Jak dla mnie, każdy zawodnik przyłapany na niedozwolonym wspomaganiu się powinien być wykluczony DOŻYWOTNIO ze wszystkich rozgrywek sportowych. Może to by powstrzymało falę koksu zalewającą sport.

Albo inaczej. Może pozwólmy wszystkim szprycować się bez granic i oprócz zmagań sportowców będziemy również z zapartym tchem śledzić wyścig medyków. Wszystkie chwyty dozwolone. Dla każdego. Wszyscy równi.

Zdjęcie główne pochodzi z: https://www.flickr.com/photos/41594828@N06/3833990374/

Dodaj komentarz