Czy jeszcze wiesz, czym jest nuda?

Taka prawdziwa. Czysta i nieskazitelna niczym pranie po vizirze.

Znajdujesz się w pozycji leżącej, siedzącej lub bliżej niesklasyfikowanej i zamyślasz się nad pierdołami. Albo w ogóle nic nie myślisz i masz błogą pustkę w głowie.

Nie wracasz z pracy z muzyką na uszach, nie jesteś na treningu (bieganie, basen, czy crossfit, nie ma znaczenia). Nie zastanawiasz się, który filtr wybrać, czy zastosować winietę, zwiększyć kontrast i nasycenie kolorów, aby zdjęcie fit kolacji prezentowało się najlepiej, jak to tylko możliwe.

Nie niepokoi Cię to, że komputer jest wyłączony, a telefon z wyciszonymi dźwiękami nie leży w zasięgu ręki. Nie słyszysz żadnych powiadomień. Nic Cię nie rozprasza. Snujesz plany na przyszłość, zamiast scrollować instagrama, facebooka, sprawdzać kolejne my stories na snapchacie.

Organizer, w którym zazwyczaj wszystkie rybryki są wypełnione zapisanymi w nerwowym pośpiechu literami, zdążył się lekko zakurzyć i zapomnieć odcisków Twoich palców.

Dla mnie to też brzmi dziwnie i niepokojąco obco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.