Panowie, do roboty! Jesteśmy w dupie

Zastanawia mnie, dlaczego od lat 70. ubiegłego wieku nasi długodystansowcy nie są w stanie pobić rekordu Polski w biegach na 3000m z przeszkodami, 5000m oraz 10000m. Z całym szacunkiem dla osiągnięć Bronisława Malinowskiego oraz Jerzego Kowola, ich wyniki muszą być w końcu wymazane przez szybszych zawodników.

Człowiek wynalazł koło, maszynę parową, buty do biegania (kolce nawet), pulsometr, a także superultrananotechnologię odprowadzającą pot z koszulki nawet wtedy, gdy koszulka jest zupełnie sucha. Generator potu w koszulce, koszulkę suchą podczas soczystej ulewy… Dobra, poleciałem troszkę.

Co z tych wszystkich odkryć, skoro naszym długodystansowcom nie udaje się pobić rekordów kraju na 3000m z przeszkodami, 5000m oraz 10000m. Słowa kieruję do panów, ponieważ polskie lekkoatletki ustanawiały najlepsze krajowe wyniki na wymienionych dystansach już w XXI wieku.

8:09,11 – to rekord Polski na 3000m z przeszkodami ustanowiony przez Bronisława Malinowskiego 31 lat temu.

13:17,69 – to rekord Polski na 5000m ustanowiony przez Bronisława Malinowskiego 31 lat temu.

27:53,61 – to rekord Polski na 10000m ustanowiony przez Jerzego Kowola 29 lat temu.

Obecnie przeciętny Kowalski może pozwolić sobie na sprzęt, o którym w latach 70. ubiegłego wieku profesjonalni bogacze nawet nie marzyli. Nikt nie myślał o pulsometrze z wbudowanym gpsem. GPS składał się z trzech elementów: mapy, kompasu i orientacji w terenie.

(o pięknie biegania bez nowinek technicznych pisałem tutaj)

Również wiedza z takich dziedzin jak fizjoterapia, dietetyka, czy też medycyna ogółem stała na zdecydowanie niższym poziomie niż teraz. Teraz prywatni masażyści, wyspecjalizowani dietetycy, a także wysokiej klasy ortopedzi są na wyciągnięcie telefonu i paru złotych z portfela.

Notujemy postęp w każdym obszarze życia, ale dlaczego nie w tych biegach?

Odpowiedzi mam dwie.

2617003565_5e1a67d4e7_o
Zdjęcie pochodzi stąd, opublikowano na tej licencji

Na pierwszy ogień pójdzie Polski Związek Lekkiej Atletyki. Być może działacze nie przykładają wagi do tych biegów, które nie są zbyt medialne. Trzeba przyznać, że obserwowanie wyżyłowanych chudzielców pokonujących 12,5 lub 25 okrążeń może konkretnie zamulić. Zatem trudno pozyskać sponsorów i zarobić. Być może kadra trenerska jest słabo wyszkolona i oporna na nowinki treningowe. Być może nie wyszukano młodych talentów, które odpowiednio oszlifowane byłyby w stanie pobić rekordy kraju. Nie mówię już o walce z Etiopczykami i Kenijczykami o podium igrzysk olimpijskich jak równy z równym. Jest pewien nieosiągalny pułap. Coś jak ciastka w pudełku na zawieszonej wysoko kuchennej szafce. Mając trzy lata trudno po nie sięgnąć. Nawet jak pomożemy sobie krzesłem, mamy zdecydowanie większą szansę na utratę równowagi i upadek niż na upragniony deser.

Drugi powód jest banalny. Panom się nie chce. Dlaczego? Patrz akapit wyżej 😉

W pewnym momencie myślałem, że rezultaty Malinowskiego i Kowola są wyśrubowane do granic możliwości i to właśnie z tego powodu do tej pory nikt nie jest w stanie ich pobić. Nic bardziej mylnego.

O ile 8:09,11 Malinowskiego na 3000m z przeszkodami daje mu 64. pozycję w klasyfikacji wszechczasów, to rekordy Polski na 5000m i 10000m nawet nie znajdują się na listach all-time best.

W tym roku czterech zawodników pobiegło szybciej niż nasz rekord na 3000m z przeszkodami. Przez ostatnie pięć i pół miesiąca padło również 25 lepszych rezultatów niż 13:17,69 Malinowskiego na 5000m. Swoją drogą, to nie był jego koronny dystans. Największe triumfy, czyli złoty i srebrny medal igrzyk olimpijskich, osiągnął na 3000m z przeszkodami. Jeśli chodzi o 10000m, w 2017 roku 23 zawodników było szybszych od Kowola.

I nie, geny czy też miejsce narodzin nie powinny być wymówką dla naszych sportowców, ponieważ nie wymagam, aby Polacy stawali na podium w dyscyplinach totalnie zdominowanych przez Etiopczyków i Kenijczyków. To jest niewykonalne. Po prostu pragnę, aby wieloletnie rekordy zostały poprawione. Lepsze wyniki niż historyczne osiągnięcia Malinowskiego oraz Kowola ustanawiali sportowcy z takich długodystansowych potęg jak Australia, Portugalia, Francja, Holandia, Włochy.

Może w biegach długich potrzeba kogoś na kształt Adama Małysza, aby zachęcić ludzi do uprawiania tego sportu? Małyszomania sprzed kilkunastu lat zebrała obfite plony w postaci złotego medalu w drużynówce na Mistrzostwach Świata w Lahti.

A Wam jak się wydaje, dlaczego w biegach długodystansowych na bieżni rekordy Polski mężczyzn nie są poprawiane od trzech dekad?

Spodobał Ci się wpis? Bardzo mnie to cieszy 🙂 Zachęcam do polubienia profilu Obiegówki na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.