Nie rób z siebie miękkiej fai

Ja rozuuumiem wszystko. Ciężki dzień w pracy, łóżko przyciąga jak miód misia, infekcja górnych dróg oddechowych, chłopak/dziewczyna biadolą, serce złamane, brak równowagi między yin a yang. Ale nie daj się i zrób to, co było w planach.

Bardzo łatwo jest znaleźć wymówkę, aby nie odbyć treningu, czyż nie? Szczególnie o tej porze roku. Wstajesz – ciemno. Wychodzisz z pracy lub z zajęć – ciemno.

Oczywiście, nie mówię o naprawdę poważnych sytuacjach, kiedy ktoś bliski jest w szpitalu i miło byłoby go wesprzeć na duchu odwiedzinami,  czy też nie mamy czasu, bo prowadzący zajęcia zapowiedział z dnia na dzień konkretne kolokwium obejmujące zakresem cały semestr nauki albo najzwyczajniej w świecie padamy na ryj po całym dniu pracy. Czasem lepiej jest odpocząć. Są sprawy ważne i ważniejsze.

Tylko wszystko z rozsądkiem. Co by wymówki nie przychodziły nam zbyt łatwo. Jak raz odpuścisz w dość błahej sytuacji, może (ale nie musi) wejść Ci to w nawyk.

Równie łatwo można znaleźć argument przemawiający za zrobieniem treningu:

  • poprawa kondycji;
  • lepsze samopoczucie;
  • spalenie kalorii, a co za tym idzie, zrzucenie zbędnego balastu.

To tylko pierwsze przykłady z brzegu.

Pomyśl: czujesz się średnio, biomet niekorzystny, a mimo to wychodzisz i robisz to, co miałeś/miałaś w planie treningowym. Robisz to. A nie „udaje Ci się”. Świetnie. Możesz być z siebie dumny/dumna. Mimo przeciwności losu, wykonałeś/wykonałaś zaplanowaną pracę.

Dzięki temu wzmacniasz swoją psychikę. Skoro w „złym czasie” to zrobiłeś/zrobiłaś, to jak dobrze Ci pójdzie, kiedy nic nie będzie stało na przeszkodzie?

Co do niesprzyjających okoliczności:

  • Leszek Blanik brał rozpęd do skoku przez kozła z korytarza, ponieważ sala, w której trenował, była zbyt krótka – nie przeszkodziło mu to w zdobyciu złotego medalu w tej konkurencji podczas Igrzysk Olimpijskich w 2008 w Pekinie;
  • Michał Jeliński zmaga się z cukrzycą typu pierwszego – mimo to, czterokrotnie został mistrzem świata, raz mistrzem Europy i raz mistrzem olimpijskim (Pekin 2008) w wioślarstwie w czwórce podwójnej;
  • Marcin Gortat postawił na koszykówkę dopiero w czwartej klasie szkoły średniej, czyli mając 19 lat, w tym wieku najlepsi gracze uniwersyteccy w USA trafiają już do NBA, wielu mogło powiedzieć, że dla niego jest za późno – teraz gra w wyjściowym składzie w Washington Wizards w NBA, jest jedynym Polakiem, jaki grał w Finałach tej najlepszej ligi świata.

A teraz zastanów się, czy naprawdę masz wymówkę, czy to tylko „wymówka”.

Powodzenia i won na trening 🙂

Spodobał Ci się wpis? Polub profil Obiegówki na facebooku i bądź na bieżąco!

Dodaj komentarz