Jak zarabiać na blogu i pozostać sobą – recenzja książki

Zanim weźmiecie się za blogowanie, polecam przeczytać, co parę mądrzejszych od nas samych osób ma na myśli. Mam na myśli ludzi, którzy w blogosferze odnieśli sukces, a ich bagaż doświadczeń nie mieści się pod fotelem wizzairowego samolotu.

Po prawie pół roku miałkiego prowadzenia bloga, doszedłem do wniosku, że przydałoby mi się więcej wiedzy dotyczącej pisania postów oraz rozruszania swojej strony, więc wpadłem na zaiste świetny pomysł (długo mi to zajęło): PRZECZYTAM KSIĄŻKĘ O BLOGOWANIU.

Moja Dziewczyna podchwyciła tę ideę bez żadnego problemu. W końcu miała z głowy rozmyślania nad prezentem dla mnie na Mikołaja 🙂 I tak też Bohater Wszystkich Grzecznych Dzieci uraczył mnie książką Ruth Soukup „Jak zarabiać na blogu i pozostać sobą”.

Znalazłem w niej całą masę pożytecznych informa… blablabla. Przejdę może od razu do konkretów.

Chociaż tytuł książki sugeruje, że jest ona poświęcona tematowi zarabiania na blogu, to doszukamy się w niej również wskazówek, jak w prosty sposób generować ruch na stronie, co może przełożyć się na zarobki.

Zdajecie sobie sprawę, że takie pierdoły jak podział na kategorie lub widget z najpopularniejszymi wpisami generują ruch na stronie? Mnie oświeciło dopiero podczas czytania tej książki. W głowie miałem przewrót kopernikański.

Pomyślałem, że kiedy odwiedzam jakikolwiek nieznany mi blog, to klikam w wyżej wymienione sekcje dość automatycznie. Kategorie, bo mniej więcej chcę wiedzieć, co znajdę na blogu. Najpopularniejsze posty, bo chcę poznać autora od jego najciekawszej strony. Przeczytałem o tym i na blogu od jakiegoś czasu możecie znaleźć wspomnianie bajerki.

Autorka pisze prosto i przyjemnie, łatwo się ją czyta. Może dlatego, że sama prowadzi bloga? 😉 Akapity są dość krótkie i klarowne, a na koniec każdego rozdziału znajdziemy podsuwowanie (za to ogromny plus!). Na dodatek, Ruth Soukup jest doświadczoną blogerką, dużo pisze o własnych doświadczeniach, jej słowa mają poparcie w faktach.

W tej książce doszukałem się jedynie dwóch „mankamentów”. Umieściłem to słowo w cudzysłowie, bo na dobrą sprawę nie są nimi w stu procentach.

Numer 1: wszystkie dane liczbowe podane w książce odzwierciedlają amerykańskie realia. Ale zawsze możemy je sobie „przełożyć” na nasz kraj.

Numer 2: my, Polacy, fragmenty o Pintereście możemy potraktować jako egzotyczną ciekawostkę. Przyznajcie się, kto z Was posiada konto w tym serwisie i z niego korzysta? 😉

Moim zdaniem, „Jak zarabiać na blogu i pozostać sobą” nie ma rażących wad i niedociągnięć. Polecam lekturę tej pozycji osobom, które dopiero zaczynają blogować, a także wszystkim blogerom zastanawiającym się, w jaki sposób mogą zwiększyć ruch na stronie. Ta książka jest nie tylko dla biznesmenów, choć tytuł podpowiada coś innego 😉

0 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.