Udało ci się? Nie, zrobiłeś to!

Umniejszanie swoich zasług, zrzucanie odpowiedzialności na otaczający świat, wiara w zrządzenie losu, złowieszcze fatum i zapisane w księgach dziejów świata przeznaczenie – często się z tym spotykacie?

Człowiek ma w sobie jakiś moduł, który odpowiada za myślenie typu „jestem piórkiem, a jak wiatr zawieje, tak zostanie pokierowane moje życie”. Nic nie zależy ode mnie, jak osiągnę sukces, to przypisuję go szczęściu, pomyślnemu układowi gwiazd. W porażkach nie dopatruję się swojej winy. To źli ludzie skrzyknęli się przeciwko mnie!

Bagatelizowanie

Pamiętacie imieniny cioci? Którejkolwiek i którekolwiek. Goście wołali uradowani „aaa, pyszny serniczek ciociu!”, na co protagonistka imprezy odpowiadała „oj tam, przestańcie, tam nawet sera nie ma”.

Dosłownie jeden tekst mojego kumpla sprawił, że inaczej zacząłem postrzegać rzeczy, których dokonałem. Nasza rozmowa telefoniczna miała miejsce po 11. Półmaratonie Warszawskim, bodajże 3 kwietnia 2016 roku:

– I jak tam po biegu?

– A spoko, udało mi się wykręcić życiówkę, 1:22:58.

– Stary, jakie „udało ci się”?! TY TO ZROBIŁEŚ!

I nagle ziemia pode mną się rozstąpiła, w głowie doznałem przewrotu kopernikańskiego. Dzięki Ziomeczku Mój! Nie nabijam się – tą jedną wypowiedzią zmieniłeś moje postrzeganie pozytywnych efektów wykonanej pracy!

83180-pwa16-1485-21-000101-pwa16_02_pbr_20160403_112317_1
11. Półmaraton Warszawski, zawody, podczas których „udało mi się” wykręcić czas 1:22:58 / fot. FotoMaraton.pl

Trenowałem, wracałem do domu spocony i wygłodzony, poświęcałem swój czas wolny, nie piłem (przy każdej okazji i w dużych ilościach, tak sądzę 😉 )… A następnie swój sukces zawdzięczałem Udałosię – tajemniczemu bożkowi umniejszenia własnych zasług, którego ołtarz znajduje się niemalże w każdej polskiej głowie.

Karma

Od niedawna denerwuje/irytuje/mierzi (Czytelniku, Czytelniczko, wybierz sobie!) mnie, kiedy ludzie przypisują wszystko mitycznej karmie albo zrządzeniu losu. Nie wiem, z czego to się bierze. Być może ze strachu, aby wziąć odpowiedzialność we własne ręce? W końcu łatwiej jest zrzucić winę na cokolwiek innego i w swoim oku belki nie widzieć 😉

Nie było ciepłych bułeczek w sklepie? Karma się mści, bo dwa dni temu zabiłem komara. Nie, w tym przypadku nie ma znaczenia, jak zachowujesz się w stosunku do niewątpliwie denerwujących owadów. Trzeba było ruszyć dupę do piekarni wcześniej niż pół godziny przed jej zamknięciem.

Nie wiedzie mi się w relacjach międzyludzkich? Karma, taki mój złowieszczy los. Nie, po prostu wyjdź z siebie i stań z boku na chłodno obserwując, czy rzeczywiście jesteś życzliwy, czy może Twój stosunek do otoczenia ledwo co opuścił zamrażarkę.

Ja wieeem, że przyznanie się do własnej winy boli jak zamknięcie w żelaznej dziewicy. Jednakże to jest pierwszy krok do zmiany. Potem już jest zdecydowanie łatwiej 🙂

Byle tylko nie stanąć po przeciwległej stronie osi i nie popaść w pułapkę perfekcjonizmu i bezpodstawnego zrzucania wszystkiego na siebie. Pisałem o tym tutaj: KLIK.

Spodobał Ci się wpis? E-le-gan-cko! Zachęcam Cię do odwiedzenia i polubienia profilu Obiegówki na Facebooku.

 

Reklamy

2 comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s