Skąd ta wiceżyciówka? – podsumowanie lipca 2017

Radość, entuzjazm, euforia – w tych trzech słowach mógłbym zakleszczyć poprzedni miesiąc. Jednakże blog to blog, a pisać lubię, więc podzielę się z Wami powodami, które wprawiły mnie w błogostan.

Rzućmy okiem na to, co skrobnąłem w poprzednim podsumowaniu:

Plany na lipiec (kursywą adnotacja dotycząca wykonania):

  • biegać więcej – zrobione, nie było o to trudno, skoro zaczynałem z minimalnego pułapu;
  • biegać szybciej – patrz wyżej,  równie dobrze mógłbym jarać się tym, że w ogóle ruszyłem;
  • ćwiczyć co najmniej dwa razy w tygodniu – wykonane niemalże w stu procentach, z ośmiu zaplanowanych treningów siłowych, zrobiłem aż siedem, uznaję to za swój sukces, biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do tego typu jednostek;
  • wykonywać trening gibkości co najmniej raz w tygodniu – tu zaskoczyłem samego siebie, plan zrealizowałem w stu procentach, szkoły baletu już dzwonią i pytają o radomskiego cherubinka;
  • trzymać dietę – no cóż, gorąca czekolada z korporacyjnego ekspresu do kawy, cukiereczki, chipsy i inne takie takie, jednakże w granicach rozsądku, mojego rozsądku 😉

Wszystkie wyżej wymienione czynniki spowodowały, że w ostatnią sobotę lipca ustanowiłem swoją wiceżyciówkę (18:35) na dystansie 5km – relacja tutaj. Biegło mi się fenomenalnie. Od początku do końca nie miałem żadnego kryzysu, giełdy o tym marzą.

89709-BPW17-5949-5-000101-bpw17_01_mz_20170729_201757
Jest dobrze! / fot. FotoMaraton.pl

Moim zdaniem, największy wpływ na moją bardzo dobrą dyspozycję miały treningi siłowe oraz szybkie odcinki (przebieżki, a także rytmy) wykonywane regularnie i sumiennie. Nawet na finiszu potrafiłem przyspieszyć jak Struś Pędziwiatr uciekający przed swoim prześladowcą. Czuję w nogach, że staję się mocniejszy.

Dodałbym do tego w miarę stabilny luz w głowie. Biegam bez spiny o wyniki. Oczywiście, mam jakiś plan na siebie, jakieś założenia, które chcę zrealizować, ale nie są one dla mnie sprawą życia i śmierci. Jeżeli ich nie wykonam, nie będzie trzeba wsadzać mi obola w usta, aby Charon przetransportował mnie swoją łódką przez Styks.

27BiegPowstaniaWarszawskiegoWykres
Wykres tętna i tempa z 27. Biegu Powstania Warszawskiego. Ciekawe, moje maksymalne tętno to jednak 203

Plany na sierpień? W zasadzie nie różnią się od tych lipcowych. Chcę biegać więcej odcinków w tempie progowym, chcę, żeby rytmy wskoczyły na wyższy poziom (wycieńczające czterysetki), chcę nadal czerpać radość z treningów.

Totale dla lipca:

  • przebiegnięte kilometry: 130
  • przebiegnięty czas: 10h40min
  • przećwiczony czas: 2h27min

A Wam jak minął lipiec? 🙂

Reklamy

3 comments

    • Hah, przerabiałem temat pod tytułem „Co się stanie, kiedy nie spełnię celów, o których mówiłem całemu światu” 😀 I to dość dogłębnie. I wcale nie ma powodu, aby czuć się przez to gorszym. To mam w miarę poukładane w głowie, więc teraz nie ma strachu przed poważnymi deklaracjami 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s