„Szkoła życia” – recenzja książki

To nie jest książka o bieganiu. Jednakże wielu biegaczy znajdzie w niej coś dla siebie, ponieważ Maja Włoszczowska zajmuje się sportem wytrzymałościowym. Również i w kolarstwie górskim trzeba mieć żelazną psychikę i poświęcić wiele, aby osiągnąć sukces.

Część z Was pewnie przerabiała następującą sytuację: wielomiesięczne przygotowania do tego jednego biegu, do tej nowej życiówki, do pierwszego maratonu (niepotrzebne skreślić), które niedługo przed dniem zero wzięły w łeb z powodu niespodziewanego urazu. Boli. Nie tylko kontuzjowane miejsce.

Silne kobiety mnie inspirują. Przeczytaj recenzję autobiografii niesamowitej ironmenki: Chrissie Wellington – „Bez ograniczeń”.

Doświadczyła tego Maja Włoszczowska. W zdecydowanie większej skali.

Polska kolarka górska rozpoczyna autobiografię zgodnie z zasadą Alfreda Hitchcocka: „Na początku trzęsienie ziemi, potem napięcie rośnie”. Wspomina fatalny w skutkach wypadek, jaki przydarzył jej się na treningu tuż przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie w 2012 roku. Jak się domyślacie, uniemożliwił on start w najważniejszej imprezie sezonu. Marzenia o medalu rozpłynęły się tak szybko jak ptasie mleczko w ustach.

Ba, nie było nawet wiadomo, czy Maja w ogóle powróci do kolarstwa.

IMG-20171028-WA0005

Po czym rok później zdobyła srebro na Mistrzostwach Świata w kolarstwie górskim oraz brąz na Mistrzostwach Europy. Cztery lata po feralnym wypadku, stanęła na drugim stopniu podium na igrzyskach w Rio de Janeiro. Zapoznając się z podobnymi historiami, aż głupio jest mi powiedzieć „nie chce mi się” lub „jestem zmęczony”, kiedy wyjście na trening jest jedną z ostatnich rzeczy, na które mam ochotę i zdecydowanie bardziej wolałbym poczytać książkę lub obejrzeć kolejny odcinek serialu (ostatnio skończyłem drugi sezon „Mr. Robot”, teraz nowe „Stranger Things” czekają na sprawdzenie 😉 ).

Sprawdź recenzję innej świetnie motywującej pozycji: Bill Rodgers – „Maratończyk”.

Co jest wyjątkowego w tej książce? Oprócz niezwykle ciekawej i motywującej historii życia najbardziej utytułowanej polskiej kolarki górskiej w historii, dostajemy również masę porad dotyczących samego kolarstwa (między innymi, dlaczego wybrać taki, a nie inny, rower), treningu mentalnego, czy też zaleceń dietetycznych.

Dodatkowy plus należy się za sposób wydania. Książka wzbogacona jest o masę zdjęć pochodzących z prywatnego archiwum kolarki. Moim zdaniem, nadaje jej to „ludzki” wymiar, dzięki czemu cała historia, od wczesnego dzieciństwa do czasów współczesnych, jest wspaniale zobrazowana. Sport to nie tylko wypieszczone sesje dla sponsorów i fotki robione najbardziej zaawansowanymi aparatami w trakcie zawodów, ale także zdjęcia paskudnie i nienaturalnie wykręconej kostki lub uśmiechniętej sportsmenki znad pięciu McFlurry 😀

IMG-20171028-WA0003

„Szkołę życia” polecam każdemu, kto chce dodać sobie trochę siły przed ważnym startem. Nie wiem jak Was, ale mnie tego typu historie niesamowicie nakręcają. Lepiej niż mocna kawa. Poza tym, że nie wypłukują magnezu, hue hue hue, to ich wartość energetyczna jest większa niż w paczce białego makaronu. 9/10. Będzie do czego wracać.

Jeśli spodobał Ci się wpis, proszę o jedno: polajkuj profil Obiegówki na Facebooku, dzięki czemu będziesz na bieżąco z kolejnymi postami. Dzięki! 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s