29. Bieg Niepodległości – relacja

Ostatni start w 2017 roku, ostatnia próba sił przed krótką przerwą na roztrenowanie. Bieg Niepodległości w Warszawie – po raz trzeci z rzędu postanowiłem tą imprezą pożegnać sezon. Czy znowu ustrzeliłem życiówkę? Śledzący mnie na Facebooku i na Instagramie już znają odpowiedź…

Wiecie, jaka była przepaść pomiędzy Orłami Górskiego a dowolnym składem reprezentacji Polski w piłce nożnej z lat 90.? To mniej więcej taka różnica dzieliła mnie od nowego PB.

Pobiegłem na 38:50. Czas o 1 minutę i 7 sekund gorszy od mojej życiówki ustanowionej dokładnie rok temu na tej samej trasie.

Nie jestem z tego wyniku usatysfakcjonowany. Nawet nie musnąłem swojego najlepszego życiowego rezultatu, co już robiłem dwukrotnie w tym roku (raz tutaj i raz tutaj). Jestem średnio zadowolony, ale co mogłem więcej?

20171111_103253
Gustowne wąsiki z okazji Movembera oraz Biegu Niepodległości 😀

Dało się we znaki olewanie długich wybiegań oraz wypadnięcie trzech tygodni mocnego treningu z powodu urlopu oraz urazu stopy. Nie chciałem zarzynać siebie na tych zawodach bez pewności, że to coś da. Nie byłem przygotowany ani fizycznie, ani mentalnie do bicia 37:43.

Świadczy o tym moje spokojne pogodzenie się z rzeczywistością bodajże już na 3. kilometrze wyścigu. Wiedziałem, że z tej gliny ozdobnego garnka w kwiatuszki nie ulepię, więc postanowiłem po prostu cieszyć się biegiem. Oczywiście ciągle chcąc utrzymać końcowy wynik w granicach przyzwoitości 😉 Na półmetku mój czas wynosił 19:12.

Biegło mi się dobrze, jednakże bez rewelacji. Zresztą, nawet nie chciało mi się katować i przyspieszać, by później na mecie zdychać doświadczyć błogiego uczucia samozadowolenia. Jedyny moment, w którym przycisnąłem, był na finiszu. Chciałem sprawdzić, czy nadal w moich girach czai się turbo jak u Kamila Grosickiego. I cóż, depnięcie na ostatnich metrach nadal mam 🙂

20171111_125825_20171114163441223
Elo Messi

Nie smucę się z powodu braku nowej życiówki. Z drugiej strony, usatysfakcjonowany też nie jestem. Ale za to żarzy się we mnie ten płomień determinacji, która pomoże mi w biciu kolejnych swoich rekordów na wiosnę!

P.S. Mam jedną, wielką, prośbę do organizatorów: ogarnijcie proszę więcej toalet! W CH Arkadia niewiele z nich (jedna?) jest udostępniona do użytku biegaczy. Ja rozumiem dzień wolny i galeria handlowa nie pracuje na pełnych obrotach, ale zrozumcie też, że kilkanaście tysięcy zawodników, z których co drugi (co najmniej) chce skorzystać z chwili prywatności, w połączeniu z małą liczbą toalet powoduje niesamowite kolejki oraz niepotrzebną nerwowość. Tak, wiem, były toitoie przy strefach startowych, ale to za mało. Tym bardziej, że podobno za rok ma być nas na starcie jeszcze więcej 😉

Reklamy

4 comments

    • Dzięki!

      Wiesz, co kto lubi 🙂 Ja np. uwielbiam bić kolejne, swoje, rekordy. Daje mi to niesamowitą satysfakcję. Jednakże bieganie dla samego biegania też jest spoko.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s