Bieganie bez planu – podsumowanie grudnia 2016

Grudzień był dla mnie miesiącem przejściowym. Roztrenowanie – początek przygotowań – przerwa świąteczna – kontynuacja przygotowań. Tak w skrócie można podsumować miniony miesiąc w moim wykonaniu.

Za grudniowe bieganie powinienem dostać solidny opierdol od biegowych bożków. Jeżeli jesteś Etiopczykiem lub Kenijczykiem i czytasz ten wpis, proszę, zatrzymaj się na tym akapicie, bo Twój gniew przekroczy wszelkie możliwe skale, w Iten dojdzie do zamieszek, rządy zostaną obalone.

Nie trenowałem według sztywnego planu. Dawno tak nie robiłem. Zazwyczaj albo jechałem plan treningowy z „Biegania metodą Danielsa”, albo z „Maratonu zaawansowanego”,  lecz nie tym razem. Nie miałem dokładnie sprecyzowanych treningów. Również i z tego powodu czasem brakowało mi motywacji do wychodzenia na zewnątrz, mimo ambitnie ustalonego celu.

grudzien2016
Rozkład moich treningów w grudniu 2016

Na dodatek nie robiłem siły biegowej, no, może poza jednym małym wybrykiem, ale raz to i San Marino strzeli gola. Zdecydowanie za mało uwagi poświęcałem treningowi funkcjonalnemu. Kolejny minus dla mnie. Miało to odbicie w dającym o sobie znać ITBS-ie. Na szczęście moje pasmo biodrowo-piszczelowe nie obudziło się na dobre i wzięło przykład z niedźwiedzi. Nadal śpi słodko zimowym snem bez świadomości, że niewiele robię, aby jak najdłużej utrzymać je w stanie letargu.

Ponadto zrobiłem sobie jeszcze świadomie zaplanowaną przerwę świąteczną od biegania. Mieszkam w Warszawie, pochodzę z Radomia, zatem nie widuję często Rodziny. Postanowiłem ten czas poświęcić dla Nich 🙂 (chyba za to odpuszczenie treningów mam przebaczone, tak?)

W grudniu biegałem głównie wzdłuż Trasy Siekierkowskiej

Ale już od teraz będę cisnął! Wytrwalej niż tłumy w pierwszym tygodniu pierwszego miesiąca każdego roku na siłowniach! Pobiegnę 15-stkę 15-ego stycznia w XXXIV Biegu Chomiczówki, który da mi informację zwrotną, gdzie w obecnej chwili się znajduję.

Dodaj komentarz