Ostatnia prosta – podsumowanie października 2016

Koniec sezonu 2016 zbliża się do mnie wielkimi krokami. Ostatnim startem przed zasłużonym roztrenowaniem będzie 28. Bieg Niepodległości w Warszawie. Jak przebiegają moje przygotowania? Jak bardzo na siłach się czuję? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w poniższym wpisie.

Jeżeli wyjąć ostatnie półtora tygodnia października, mógłbym powiedzieć, że jest fantastycznie. Gdyby moja skóra była niebieskiego koloru i mieszkałbym w muchomorze, rzekłbym „smerfastycznie”. Dlaczego? Noga zapodaje na treningach, czuję się bardzo dobrze, nawet z zaangażowaniem robiłem ćwiczenia uzupełniające. Trzy treningi biegowe tygodniowo wykonywałem sumiennie: a to interwały, a to biegi progowe, a to dłuższe wybieganie. Wszystko przebiegało pomyślnie i z dużą wiarą w siebie czekałem na 11 listopada.

Lecz w ostatnich dniach ubiegłego miesiąca próbowała przypałętać się do mnie jakaś infekcja. Na szczęście wygrałem z nią i mnie nie rozłożyło na dobre. Obecnie tylko pociągam nosem jak Angelina Jolie pociągała Brada Pitta (swojego czasu oczywiście).

pazdziernik2016
180km w październiku

Musiałby wydarzyć się jakiś kataklizm, żebym nie zamknął sezonu 2016 z życiówką na dyszkę. To nie jest jakaś nadmierna pewność siebie, tylko racjonalne stwierdzenie faktu. Bieg poniżej 38:44 jest zdecydowanie w moim zasięgu. Kwestia tylko, czy to będzie 38:40, czy 37:59. Wydaje mi się, że zadecyduje dyspozycja dnia. I odpowiednia playlista, którą mam zamiar zamieścić na dniach na blogu. Poznacie, przy jakiej muzyce lubię walczyć o jak najlepszy rezultat na mecie.

Przede mną jeszcze jeden rzeczywiście mocny trening (2 listopada, coś à la interwały) przed 28. Biegiem Niepodległości, a potem luzuję z obciążeniami, aby złapać świeżość i na lekkich nogach wyszarpać życiówkę na 10km 🙂

Dodaj komentarz