Bieganie jest nudne

Niemal na każdym blogu biegowym/sportowym/fit można przeczytać, że bieganie jest dla każdego. Nie. Nie jest.

Doskonale rozumiem osoby, które najzwyczajniej w świecie nudzą się podczas biegania i dlatego nie praktykują tego sportu. Perspektywa ciągłego przebierania nogami nie wygląda na najciekawsze spędzanie wolnego czasu. Nie dziwię się im. Kolejny odcinek „Klanu” bywa ciekawszy. Pani Stasia powie słynne „BOŻESZTYMÓJ” i od razu człowiek się uśmiecha. Po kilku kilometrach początkujący tuptacz zazwyczaj ma usta wykrzywione w przeciwną stronę, twarz kolorem przypomina buraka, a serce i płuca pracują na granicach możliwości.

Sam też nudzę się podczas długich wybiegań. 120 minut, a czasem nawet i więcej, może kompletnie zamulić. Ba, nawet krótkie biegi regeneracyjne bywają psychicznie męczące. Nic się nie dzieje, obrazki wokół się w sumie zmieniają, ale i tak nie ma nic w nich ciekawego. O, przebiegnie obok ktoś inny, przywitam się, jakaś sarna przetnie drogę. I tyle. Nuda.

Muzyka? Potrafi zająć, przyznaję. Przesłuchałem wiele płyt biegając. Ale moim zdaniem i tak najlepiej muzyki słucha się w domu, kiedy można wsłuchać się dokładnie w każdy dźwięk. Mam trochę świra na tym punkcie.

Bieganie z kimś innym? Nie dla mnie. Lubię utrzymywać swoje tempo. Właściwie to nawet nie szukam partnera do biegania. Wolę samemu. Po prostu.

Nowe ścieżki biegowe? Już nie wiem, gdzie musiałbym się udać w najbliższej okolicy. Zawsze można wsiąść w autobus, potem w metro i pojechać do Lasku Kabackiego, ale niestety, czas z gumy nie jest, więc zanim tam dojadę, stracę trochę minut, które mógłbym spożytkować na coś innego. Grafik dnia mam dość napięty, więc nie chcę marnować czasu.

Jedyna rzecz, która jest w stanie urozmaicić mi bieganie to różnorodny trening. Na przykład podczas interwałów czas zlatuje szybko. Szczególnie podczas przerw na trucht.

O ile, jak już wcześniej wspomniałem, nie lubię biegania z kimś, to ostatnio zacząłem praktywować dzwonienie do bliskich podczas treningów w pierwszym zakresie. Jest i towarzystwo, i czas szybciej zlatuje. No i podtrzymuję więź.

Bieganie i monotonia idą w parze jak Chip i Dale, jak Krowa i Kurczak, jak krokiety i barszcz czerwony. Taki sport.

A jakie są Wasze sprawdzone metody na przełamanie biegowej nudy?

0 Replies to “Bieganie jest nudne”

  1. Ja mam sposób. Nie biegać.

    1. Z tą nudą to się trochę zgadzam i nie zgadzam… Jak zaczynałam przygodę z bieganiem, te 10 minut truchtem to był szał, wyplute płuca, tragedia, coś się działo! Teraz nawet te 45 min bez przerwy nie robi na mnie większego wrażenia… ale ja, początkująca – nie łudźmy się, zawsze mam inne dróżki, inną plejlistę, ba, inną pogodę (o ile lepsze są osiągi, jak złapie deszcz kilka ładnych km od domu!). Może i bieganie jest nudne, jednak czasami warto jest wygospodarować trochę czasu na to, żeby się zdrowo ponudzić 🙂 Świetny post, zostaję tutaj i czekam na kolejne.

  2. Dobrze się słucha podcasty/e-booki w trakcie długich wybiegań, nie czuje się tych 90/120 minut wtedy w ogóle

Dodaj komentarz