Czego nauczyłem się w Budapeszcie

Kilkudniowy urlop na początku września spędziłem w stolicy Węgier. Nauczyłem się tam kilku ciekawych rzeczy. Oto one.

1. Plemię Madziarów powstało dzięki kopulacji turula (gatunek orła) z kobietą. Taka legenda. Bardzo jestem ciekawy, jaką szałwię musiał palić autor tej historii.

Na terenach posiadłości Hugh Hefnera

2. Pracując w termach Szechenyi, które są obleganą przez cudzoziemskich turystów atrakcją turystyczną, nie oznacza wcale, że musisz mówić po angielsku. Ba, nie potrzebujesz nawet wiedzieć, gdzie znajdują się takie rzeczy, jak szafki do schowania ciuchów.

Sprawdź też: czego nauczyłem się w Pradze!

Mają rozmach

3. Budapeszt nocą. WOW. Bardzo spodobało mi się podświetlenie wszystkich zabytków. Z jednej strony może wydawać się to nudne, ponieważ dominuje jeden odcień – złotawy (no, może poza mostami). Jednakże patrząc na zabytki, człowiek odczuwa jedność i harmonię. Kto liczy na różnokolorowe pstrokacizny w stylu ubioru hipisów, ten się zawiedzie.

Yeeeaaah. Jeszcze lepiej to wygląda na żywo 🙂

4. Węgierskie wina są fe-no-me-nal-ne. Zero jakiegokolwiek posmaku siary nawet wśród trunków za, w przeliczeniu, 10-15 złotych. Koneserzy „Byczej mocy” lub „Patyka” nie będą zadowoleni 😉

Sprawdź też: czego nauczyłem się w Lizbonie!

Egri bikaver czyli krew byka. Nie mylić z naszą byczą mocą za piątkę

5. Kiedy poprosisz o sztućce do langosza, baba z budy (nie mam na myśli dzielnicy) spojrzy na Ciebie z pogardą. Splunie oczami dosłownie. Bardziej nietaktowne może być jedzenie sushi widelcem lub niejedzenie udka kurczaka palcami.

Street games

6. W Budapeszcie znajduje się najstarsza linia metra w Europie kontynentalnej. Ogólnie to kocham ten środek lokomocji.

Sprawdź też: czego nauczyłem się we Wrocławiu!

Wejście do jednej ze stacji pierwszej linii metra

Budapeszt jest idealny do krótkich, ale też i dłuższych wypadów, zarówno tych romantycznych, jak i ze znajomymi. Spędziłem tam cztery dni. Choć miałem totalnie zapchany plan każdego dnia, to i tak nie zobaczyłem wszystkiego, czego chciałem.

Ceny? Mniej więcej jak w Polsce. Polecam!

Spodobał Ci się post? O to mi chodziło 🙂 Polub profil Obiegówki na Facebooku, aby być na bieżąco z najnowszymi postami. Dzięki!

Dodaj komentarz