Reklama dźwignią zazdrości

Inspirują mnie rozmowy z ludźmi. Z inteligentnymi ludźmi. Uwielbiam wymieniać się poglądami, dyskutować z nimi. To zawsze sprawia, że głowa otwiera mi się bardziej, że z różnych perspektyw jestem w stanie oceniać daną kwestię. Ostatnio rozmawiałem na temat wizerunków naszych znajomych w portalach społecznościowych.

Czasem przemknie mi przed oczami zdjęcie na instagramie z nałożonym ciepłym filtrem, co by jeszcze bardziej podkreślić egzotykę miejsca, do którego udała się zakochana parka na „ot, taki wypadzik”. Nie, nie czuję zazdrości. Już się tego wyzbyłem. Skoro to są moi  bliżsi znajomi, cieszę się razem z nimi. Jeśli jacyś dalsi, to bezpłciowo przewijam dalej 😉

Na facebooku, instagramie i innych portalach życie każdego z nas wydaje się kolorowe, bajeczne i nieskazitelne. Mnie to nie dziwi. No bo kto będzie chwalił się tym nowym ciuchem poplamionym czerwonym winem w taki sposób, że Cilit nie zrobi BANG, a inny Vanish na nic się nie przyda? Albo zepsutym samochodem stojącym w środku pola? Chwalimy się sukcesami, tym co kolorowe, nie smutkami i troskami.

Ci, co jeżdżą na Bali, też mają problemy pierwszego świata. Niektórym doskwiera samotność, inni mają problemy zdrowotne, jakaś Agatka lub Jessica ma nieciekawą sytuację z chłopakiem. Bo łóżko niepościelone, a nieumyty widelec w zlewie urósł do problemu rangi „TY MNIE JUŻ NIE KOCHASZ”.

Nasi znajomi za te wszystkie słodkie chwile, wycieczki do ciepłych krajów płacą (ok, nie mówię o małolatach, którzy parają się zawodem „syn/córka bogatych rodziców” i przeżyli tyle co jętka). Nawet nie chodzi tu o pieniądze. Tylko o czas i nerwy.

Nie dziwię się, że chcą się gościć w hotelach co najmniej 4-gwiazdkowych i się tym chwalą, skoro na co dzień nie mają czasu posprzątać u siebie, a nawet jeśli uda im się wygospodarować kilka wolnych chwil, to są niesamowicie styrani po pracy, a co za tym idzie, zwykłe utrzymanie porządku w domu jest ostatnią rzeczą na jaką mają ochotę. Kolesia nie ma cały dzień w domu, jego partnerki też nie. Pracują, zarabiają. Niby wszystko fajnie, ale mało mają siebie dla siebie. To frustruje obie strony. Żar nie jest już tak gorący jak to było w pierwszych kilku miesiącach znajomości, więc podsycają go tego typu wycieczkami.

Wszystko fajnie wygląda na zdjęciach. Instagramy i facebooki są jak reklamy – będziemy się pokazywać na nich z jak najlepszej strony.

Dodaj komentarz