Fśśt

Zwolnij człowieku.

https://youtu.be/WAmV4az1pcQ

Dobry kawałek, c’nie?

Kiedy go słucham, włącza mi się rozkmina na temat ciągłego pędu za czymkolwiek, byciem fit, ROZWOJEM, DZIAŁANIEM. Słysząc te dwa ostatnie słowa, zastanawiam się, o co chodzi wszystkim trenerom personalnym.

Czasem mam wrażenie, że to puste hasła. Że trzeba działać, co by się nie działo. Że siedzenie na dupie i wyluzowywanie się zwyczajnie na ławce w parku, obserwując ludzi (jest już ciepło, więc jest na co popatrzeć, aaaj), to strata czasu. Że za wszelką cenę musimy coś robić w życiu, praca MUSI być rozwijająca (w jakim, kurde, sensie?), a po ośmiu godzinach za biurkiem crossfity i interwały to mus.

Każdy ma swój tryb życia. Jedni chcą biegać maratony (na przykład ja), inni wolą nic nie robić. I to jest ok. Byleby być w zgodzie z samym sobą. I bez popadania w skrajności.

W wyżej wklejonym kawałku Łona nawija: „Chwil poświęcić na to byś parę mógł, czy to aby nie pora na fśśt małe tu i czy choć teoretyczną dajesz sobie szansę na pit stop i czy to nie czas, by fśśt stąd”.

Idealne.

Człowieku. Zatrzymaj się. Wyluzuj. Zapal szluga na ławce w parku. Popatrz dookoła. Nasyć się pięknem. Nie musisz zapieprzać non stop w imię SAMODOSKONALENIA.

„Odpuść pracę nad sobą, weź psa na spacer, jak nie masz psa to pożycz od kogoś. Wiem schody czasem istotnie tu strome, ale trzeba niewiele, tak ot małe fśśt na moment” – raper trafia w samo sedno.

No, chyba, że lubisz ten pęd, ten wyścig, ten ciągły brak czasu, to życie w pośpiechu 😉

Dodaj komentarz