„Biegiem przez życie” – recenzja książki

Przeczytałem biblię, biegową biblię. Jerzy Skarżyński stworzył coś, co każdy biegacz powinien przeczytać od deski do deski, a potem często do tego wracać. Zarówno ten aspirujący do łamania 35 minut na 10km, jak i początkujący usatysfakcjonowany zmieszczeniem się w godzinie na tym samym dystansie.

Niedawno na ekranach kin pojawił się ósmy epizod „Gwiezdnych Wojen”. Jaki to ma związek z Jerzym Skarżyńskim i jego książką? Czytając ją, czułem się jak młody padawan, adept sztuki Jedi. Skarżyński jest takim biegowym Mistrzem Yodą, który naucza armię ludzi posiadających w sobie słynną MOC – czyli w tym przypadku chęć zgłębienia biegowej wiedzy (tak po prostu) lub też poprawiania swoich wyników do granic możliwości.

Biegowym maniakiem zostać więc pragniesz? – na szczęście w tejże biblii obyło się bez charakterystycznego szyku przestawnego Mistrz Yody 😉

Recenzja innej świetnej pozycji: „Maratończyk” Billa Rodgersa.

Styl Skarżyńskiego jest niezwykle przystępny. Nie ma pseudonaukowego bełkotu, pomimo tego, że niektóre informacje są poparte wynikami badań. Czytając „Biegiem przez życie”, odnosi się wrażenie, że autor/trener zwraca się do czytelnika jak do kumpla. Ale to jest raczej typowa męska, czasem szorstka jak pani z urzędu, przyjaźń. Skarżyński mówi krótko i dobitnie: nie zrobisz tego, tego i tego, nie masz co liczyć na dobry wynik. Chce się go czytać. A nawet i (po)słuchać.

biegiemprzezzycie_okladka

Może wpływ ma na to fakt, że autor ma za sobą bogate doświadczenie zawodnicze. Legitymuje się życiówką maratońską na poziomie 2:11:42, a 10 000m pokonał w 28:33,26. Te rezultaty budzą niesamowity respekt. Inaczej czyta się wywody osoby posiadającej masę jedynie teoretycznej wiedzy, a zupełnie w inny sposób przyswaja się instrukcje od byłego wyczynowca, który zaaplikował je na samym sobie.

W stylu Skarżyńskiego bardzo podobała mi się lekkość w operowaniu nawiązaniami do postaci historycznych lub z popkultury, a także używanie ciekawych porównań i różnorakich przenośni, co znacznie ubarwiło książkę. Autor, pisząc o bieganiu, namalował jego bardzo kolorowy obraz. To nie tylko człapanie i nabijanie kilometrów, ale także styl życia. Trąci truizmem niczym korpoludek darmową kawą z ekspresu. Ale to banalnie brzmiąca prawda 😉

A może coś niekoniecznie o bieganiu? „Szkoła życia” Mai Włoszczowskiej.

Metodę Skarżyńskiego można łatwo streścić: cierpliwość i ciężka praca. Dodatkowym bonusem z racji wykonania konkretnej tyrki jest psychologiczny kop, który ma zaprocentować na ostatnich metrach zawodów, kiedy chcemy osiągnąć nową życiówkę lub rzutem wyprzedzić danego zawodnika. Na przykład jak ten pan: KLIK! Zresztą nasz mistrz Jedi wielokrotnie podkreśla znaczenie odpowiedniego nastawienia psychicznego na zawodach. A dodatkowo wzmacnia się je odpowiednimi środkami treningowymi aplikowanymi rozważnie.

biegiemprzezzycie_cytat

„Biegiem przez życie” zawiera całą masę informacji przydatnych dla każdego biegacza bez względu na staż. Autor rozpisuje się między innymi o odzieży i akcesoriach biegowych, bieganiu w ciąży, środkach treningowych, a nawet poświęcił osobny rozdział canicrossowi, czyli bieganiu z psem.

Żeby nie było cały czas w tonacji fis-och i fis-ach: w „Biegiem przez życie”, pomimo całego bogactwa wiedy, brakuje mi planów treningowych. Pomimo jednego rozdziału, który nazywa się, a jakże, „Plany treningowe”, nie ma w nim typowych gotowców, które można byłoby klepać od początku do końca. Jednakże autor daje wiele wskazówek, w jaki sposób trenować i ustalić odpowiedni plan, biorąc pod uwagę wiek, liczbę jednostek treningowych w tygodniu, a także okres przygotowań.

I jeszcze jedno, co mnie zmierziło. Czytając tę książkę, kilkukrotnie włączył mi się mój prywatny profesor Miodek. Lecz jak mogłoby być inaczej, skoro na jednej stronie sformułowanie „okres czasu” pojawia się aż trzykrotnie?

Każdy biegacz powinien przeczytać „Biegiem przez życie”. Jerzy Skarżyński stworzył kompendium wiedzy biegowej. Na polskim rynku nie ma innej książki, która tak dobrze wyjaśnia wszystkie aspekty tej najprostszej dyscypliny sportu. Jeśli jest, bardzo proszę o informację. Daję 10/10. Dlaczego nie np. 9/10, skoro nie ma gotowych planów treningowych? Ponieważ, po pierwsze, są bezcenne wskazówki, o których wspomniałem, a po drugie, autor napisał również książkę „Trening biegowy metodą Skarżyńskiego”, która jest swego rodzaju uzupełnieniem recenzowanej pozycji.

Spodobała Ci się recenzja? Bardzo mnie to cieszy! 🙂 Zachęcam do polubienia fanpage’a Obiegówki na Facebooku, co by być na bieżąco ze wszystkimi wpisami.

0 comments

  1. „Mój prywatny profesor miodek” <3 Moim prywatnym Miodkiem jest moja mama, dwa dni temu wrzuciłam na Instagrama zdjęcie z opisem w którym zrobiłam błąd (żucie, zamiast rzucie, shame on me, ale to przez przypadeg!!) i poszłam uciąć komara, mama mnie budzi po dwóch godzinach, specjalnie po to, żeby mnie powiadomić o błędzie w opisie "Kasia, ale ty byka strzeliłaś na Instagramie, wstydź się" 😀
    Fajna recenzja. Nie przeczytam książki, sorry, ale wierzę, że fajna 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.